<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Jedynie suszne co mog robi> 
<author_1=> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=03> 
<date=1953-03-08> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Droga Elli!
Wiem, e si na mnie gniewasz. Masz racj. Nie odpisaam na Twoje dwa listy. Od kilku miesicy milcz, bo ostatnio troch chorowaam. A poza tym wci nie mog przywykn do tych brazylijskich stosunkw, chocia samo Rio de Janeiro, a szczeglnie morze jest pikne, a klimat bardzo agodny. Zmieniam ostatnio prac. Odeszam od pastwa Ruen. Teraz mam pod opiek dwoje procznych blinit i warunki nienajgorsze. I chocia ju w tym tygodniu skocz 50 lat, jako sobie radz. Cigle
tylko nie mog przyzwyczai si do tego, jak ciko tu jest ludziom. Czy Ty uwierzysz, Elli, e co dzie przejedaj przez Rio de Janeiro tysice godnych i obdartych ludzi z maymi dziemi. Uciekaj z pnocy, ze Stanu Maranhao, Rio Grande i z innych jeszcze i jad do Belo Horizonte w poszukiwaniu pracy. Po prostu choruj z blu i alu, kiedy na to patrz.
A jeszcze wymowniejsze dane co dzie drukuj gazety. Od czasu posuchy chopi brazylijscy nie mog zupenie da sobie rady. Porzucaj swoj ziemi, na ktrej strasznie goduj. Wyobra sobie, Elli, e w miecie Conhongas do Campo rodzice sprzedali troje dzieci za worek mki. Straszna ndza. W Chawal z godu zmary prawie wszystkie dzieci. Ta posucha zniszczya wiele plantacji fermy hodowlane. A rzd wcale nie przychodzi ludnoci z pomoc. To, e chopi zrujnowani i wygodniali porzucaj ziemi  jest bardzo wygodne dla Amerykanw, ktrzy za ndzne cruzeiro ca t ziemi
zabieraj. Chopi, ktrzy wdruj na poudnie albo wcale nie dostaj tu pracy, albo dostaj prac w nieludzkich warunkach i tak s opacani, e dalej przymieraj godem.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 